Piąta rano to niehumanitarna pora do wstania. Jednak za pół godziny powinniśmy być na nabrzeżu, aby ruszyć na największy pływający targ w regionie. Nazywa się Cai Rang. Pierwsi handlarze pojawiają się na miejscu już o trzeciej w nocy, około szóstej ruch jest jeszcze intensywny, a po godzinie ósmej targ się zamyka. I tak codziennie. Dlaczego tak wcześnie? Historycznie z powodu podatków. W czasach kolonialnych, aby uniknąć ich płacenia, zaczęto handlować na rzece nocą przy świetle świeczek. Z łódek sprzedawano z racji częstych powodzi i tak było rolnikom łatwiej, a dodatkowo w przeszłości transport wodny był pewniejszy. Zgadywałbym, że wczesne godziny zostały do dzisiaj ze względów praktycznych – nie ma upału i pozostaje cały dzień do pracy.

>> otwórz galerię >>