Jezioro Naivasha

Wczesnym rankiem mamy zaplanowany przejazd nad jezioro Nakuru. Ku zaskoczeniu całej ekipy, nasz serdeczny przyjaciel kierowca zapowiada, że w ramach rekompensaty za to co się udało zepsuć (a było to właściwe wszystko) mamy dodatkowy punkt programu: jezioro Naivasha.

Jezioro znajduje się na północ od Nairobi, a bardziej wytrwali mogą je odwiedzić nawet w ciągu jednego pełnego dnia ruszając i wracając do stolicy. Jezioro leży idealnie na trasie do Nakuru, tak więc nie będziemy musieli nadrabiać drogi, a postój urozmaici nam całodzienny przejazd.

Widać gołym okiem jak ceny w Nairobi i standard życia różnią się od tego w pozostałej części kraju. Baniak z napisem „car wash” i chłopak czekający z nadzieją na zatrzymanie się brudnego samochodu, grupy rozpadających się domków będących sklepami nazywanych tutaj „hotel”, targi z warzywami wzdłuż drogi. Taka jest prawdziwa Kenia, a nie kolorowi Masaje patrzący z okładek prospektów reklamowych.

Po kilku godzinach dojeżdżamy na miejsce, gdzie mamy przesiąść się w łódki. Naturalnie, nasze biuro trzyma równo poziom, który spada jeszcze dalej poniżej depresji. Bonusowy punkt programu jest dodatkowo płatny. No tak, można się tego było spodziewać. Za łódki trzeba słono dopłacić po 50 USD za głowę na godzinę. Kierowca przestaje rozumieć język angielski, więc po piętnastu minutach zamieszania dajemy sobie spokój. W sumie nic już nas nie rozczaruje. Polecamy jeszcze raz: Big Time Safari z Nairobi.

Porośnięte brzegi jeziora Naivasha.

Porośnięte brzegi jeziora Naivasha.

Wynajmujemy łódkę na godzinę z możliwością przedłużenia. Jezioro jest porośnięte przy brzegach drzewami, których gałęzie zwisają do wody dając schronienie ptactwu. Otoczenie wygląda cudownie, chociaż przypomina horror. Jezioro jest domem dla ponad czterystu gatunków ptaków i ma powierzchnię około stu czterdziestu kilometrów kwadratowych. Odległości nie stanowią problemu ponieważ poruszając się łodzią motorową błyskawicznie przeskakujemy z jednego brzegu na drugi.

Przepływamy między gałęziami, albo gonimy zrywające się do lotu pelikany. Raj dla ornitologów. Niepowtarzalne miejsce. Na czubkach drzew można wypatrzeć orły, które co kilka minut nurkują w poszukiwaniu ryb. Przy bagiennych brzegach chodzą bawoły, a wśród krzaków przepływają powoli hipopotamy. Zbliżanie się do nich nie jest dobrym pomysłem ponieważ mogą być wyjątkowo agresywne, a łódka w tej konfrontacji jest bez szans.

Ptaki siedzą stadami na wyschniętych pozostałościach drzew.

Ptaki siedzą stadami na wyschniętych pozostałościach drzew.

Chłopak będący naszym przewodnikiem wyjątkowo się stara (pewnie też widząc ogólny nastrój), zna wszystkie napotkane gatunki i ich zwyczaje. Przedłużamy wynajem łódki o pół godziny i udaje się to nam dostać w gratisie, tak więc wynagradzamy to przewodnikowi przyzwoitym napiwkiem.

Jezioro Naivasha nie figuruje wśród polecanych i szeroko opisywanych w przewodnikach podstawowych atrakcji Można znaleźć na jego temat wzmianki, i krótkie opisy, jednak bez większych rekomendacji. Według z nas grzechem byłoby będąc w okolicy nie zatrzymać się na godzinę, lub dwie. Zdecydowanie punkt z gatunku: must see.

Rybacy pod koniec dnia zbierają sieci.

Rybacy pod koniec dnia zbierają sieci.

IMG_9247

Zrywające się do lotu stada pelikanów.

Zrywające się do lotu stada pelikanów.

IMG_8928

IMG_8731

IMG_8704

Przy błotnistym brzegu można wypatrzeć bawoły.

Przy błotnistym brzegu można wypatrzeć bawoły.

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Meta

Written by:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *