O co chodzi z flamingami nad jeziorem Nakuru?

Jezioro Nakuru figuruje jako jedna z podstawowych atrakcji z zestawu z etykietką: „Safari” dostępnego w Nairobi. Dystans: sto czterdzieści kilometrów. Dla zawziętych i twardych można zrobić wypad jednodniowy ze stolicy. Trzeba jednak pamiętać, że zwierzęta nad ranem wychodzą z kryjówek, co sugeruje wycieczkę dwu dniową. W jeden dzień da się sprawę załatwić, ale będzie to męczące. Po środku rezerwatu jest co prawda lotnisko, więc można wyczarterować awionetkę, lecz lepiej nawet nie pytać o cenę takiej imprezy.

Nairobi - Nakuru

Nairobi – Nakuru

Do hotelu w pobliżu rezerwatu dojeżdżamy wraz z zapadnięciem zmroku. Driver ma nowe wytyczne odnośnie jutrzejszego dnia (naturalnie lepsze niż pierwotnie bo jakby inaczej). Pobudka piąta rano, wjazd do Nakuru na dwie godziny i powrót do Nairobi w południe. Oczywiście przygotowana jest argumentacja: „Dzięki troskliwości naszej firmy będziecie mieli jeszcze cały dzień w stolicy”. Krótko mówiąc z trzech pełnych dni robią się pojedyncze godziny pierwszego, drugi i pół trzeciego. Na czarnym lądzie każdy kombinuje jak może, ale to już jest jawne złodziejstwo o dźwięcznej nazwie Big Time Safari. Najchętniej by jeszcze za to sobie policzyli, że wcześniej będziemy z powrotem. Jakby człowiek nie chciał wyluzować to go w końcu krew zaleje. Po konsultacjach z nieszczęsną Japonką, która z nami została, informujemy krótko i na temat,  że w takim razie kończymy zabawę, oddają pieniądze i wracamy do stolicy. Jednak impreza jest zbyt droga, żeby w każdym punkcie być robionym w bambuko. Zaczynają się telefony kierowcy do biura, konsultacje, machanie rękami, rzucanie zeszytami. Z jednej strony facet ma swoją szefową, która go przyciska, żeby kombinował jak może, a z drugiej nas. Widzi, że z naszej strony doszedł do końca poczucia humoru. Po godzinie się poddaje. Facet informuje Martę: „These guys are crazy. They will not let it go. Give them full day”. Nieźle. Koniec narzekania i złorzeczenia na złodziei. Jedziemy nad Nakuru.

Poranne spacery gazelopodobnych nad brzegiem Nakuru.

Poranne spacery gazelo-podobnych nad brzegiem Nakuru.

Na brzegach Nakuru, tak jak w większości rezerwatów zostały rozlokowane domki dla turystów. Mieszka się wewnątrz rezerwatu, lecz ceny są dosyć szokujące. Zdecydowanie nie z tego powodu, że niskie. Z samego rana większość tego co żyje w całej okolicy rusza do wodopoju, lub na śniadanie / polowanie (które przeważnie kończy się śniadaniem, obiadem i kolacją w jednym). Rozpoczyna się ruch wszelakiego rodzaju gazelo-podobnych, małp, bawołów. Szczęśliwcy mogą spotkać lwy, lamparty, hieny. My trafiamy na pierwsze z wymienionych drapieżników (niestety już po polowaniu) oraz na nosorożca białego, który jest nie lada rzadkością.

No dobrze, ale dlaczego ludzie jadą na Nakuru? Co można zobaczyć innego niż w Amboseli lub Masai Mara? Ano flamingi. Tysiące flamingów, które wypełniają brzegi jeziora niczym czerwony dywan w dziesiątkach odcieni. Czyli fajnie prawda? Prawda. Tyle, że jest mały problem. Wszystko się zgadza, foldery mówią prawdę, piękne zdjęcia oferowane turystom są prawdziwe. „Ale” polega na tym, że jezioro wysycha od lat pięćdziesiątych, a kilka lat temu poziom wody stał się zbyt niski dla flamingów i ptaki przestały przylatywać… Zabawne? W sumie tak. Znaliśmy już tego typu zabieg marketingowy z Peru, gdzie dumą parku Paracas był skalny most pokazywany na wszystkich pocztówkach. Był, bo już go nie ma. Zapadł się ileś lat temu. Z wody sterczy kikut. Jeżeli jakiś biedak pojechał z nastawieniem na zobaczenie mostu to się musiał mocno zdziwić. Wracając jednak do Nakuru to w sumie dobry numer z flamingami. Poniżej przykładowa fotka z „dawnych lat”:

Flamingi z lat świetności Nakuru.

Flamingi z lat świetności Nakuru.

A teraz mieliśmy szczęście ponieważ zobaczyliśmy to (ponoć nie codziennie zdarza się tak liczne stado):

Stado flamingów - stan na 2014 rok.

Stado flamingów – stan na 2014 rok.

No cóż nie samymi flamingami człowiek żyje.

Poranna wycieczka do wodopoju.

Poranna wycieczka do wodopoju.

Jezioro ma zaledwie powierzchnię sześćdziesięciu dwóch kilometrów kwadratowych i można je całkiem wygodnie objechać. Tak więc objeżdżamy. Stada mniejszych małp na drodze, a większe spacerujące przez gęstą trawę, małpy walczące i pogryzione przez kompanów, małpy bawiące się małymi. Jednym słowem małpy urozmaicają przejazd. Oprócz nich można spotkać zebry, żyrafy, wszelkiego rodzaju ptactwo. Pewnego rodzaju atrakcją jest możliwość wjechania na górę z której roztacza się widok na cały rezerwat. Na brzegach widać brodzące w wodzie bawoły, oraz małe stada ptaków krążące wśród koron drzew. Ładnie, ale szczerze mówiąc z nóg nie ścina.

Jezioro ma zaledwie powierzchnię sześćdziesięciu dwóch kilometrów kwadratowych i można je całkiem wygodnie objechać. Tak więc objeżdżamy.

Widok nosorożca Kenii nie należy do codzienności.

Park Narodowy Jeziora Nakuru, ponieważ tak brzmi pełna nazwa tego miejsca, wygląda zdecydowanie inaczej niż Amboseli i Masai Mara. Czy warto pojechać? Jeżeli szukamy typowego safari w stylu sawanna, lew plus zebra to zdecydowanie nie jest to prawidłowy adres. Widoki są przyjemne, woda ma ładny kolor, siedzi w niej kilka flamingów, można zobaczyć zwierzęta bez pośpiechu i kurzu z rozpędzonych jeepów w pozostałych rezerwatach. Natomiast jest to inna kategoria safari. Jeżeli odwiedziło się przynajmniej jeden z „standardowych” rezerwatów i dysponuje się dwoma wolnymi dniami to wycieczka na dwa dni nad Naivasha i Nakuru będzie bardzo przyjemna. W stylu relaksu. Niestety też kosztowna. Jak wszystko w Afryce dla przyjezdnych.

Nad brzegiem jeziora Nakuru.

Poranek nad brzegiem jeziora Nakuru.

Stada małp opanowały pobocza dróg licząc na dożywianie.

Stada małp opanowały pobocza dróg licząc na dożywianie.

W tym miejscu były kiedyś flamingi. Teraz na pocieszenie jest mała zebra.

W tym miejscu były kiedyś flamingi. Teraz na pocieszenie jest mała zebra.

Śniadanie nad jeziorem.

Śniadanie nad jeziorem.

Kierunkowskazy prowadzą do wszystkich głównych punków parku. Jednak bez dobrego samochodu terenowego z kierowcą lepiej się tam nie zapuszczać.

Kierunkowskazy prowadzą do wszystkich głównych punków parku. Jednak bez dobrego samochodu terenowego z kierowcą lepiej się tam nie zapuszczać.

Flamingów brak.

Flamingów brak.

Przejazd dookoła jeziora.

Przejazd dookoła jeziora.

Widok na Park Jeziora Nakuru.

Widok na Park Jeziora Nakuru.

IMG_0734  IMG_9970

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Meta

Written by:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *