Sheldrick – sierociniec dla słoni

Tak wychodzi, że z reguły omijam ogrody zoologiczne, sierocińce dla wszelkiego rodzaju stworzeń i tym podobne przybytki nastawione na pokazanie biednych zwierząt tłumom spoconych turystów w celu wyciągnięcia kilku dolarów. Dotychczasowym wyjątkiem był sierociniec dla słoni Pinnawela na Sri Lance gdzie schronienie znalazły zwierzęta poszkodowane głównie w wyniku wojny domowej. Przyjemna sceneria i fakt, że słonie były przeprowadzane całym stadem przez miasto do wodopoju zachęcały do zboczenia ze szklaku wiodącego pomiędzy miastami. W sumie warto było. Podczas dwóch pierwszych pobytów w Nairobi pomijałem Sheldrick Wild Trust, bo tak nazywa się położony na obrzeżach Nairobi Park sierociniec. Byłem w tym całkiem konsekwentny ponieważ kilkukrotnie dosłownie przejeżdżałem obok bramy. Jednak podczas kilku wolnych godzin weekendowych, po rekomendacjach z paru źródeł (oraz szczerze dlatego, że w Nairobi niewiele pozostało do zobaczenia) postanowiłem zahaczyć ponownie o Nairobi Park i w drodze powrotnej właśnie o Sheldrick Wild Trust.

W chłodne dni mniejsze słonie są zawijane w koce, aby uniknąć przeziębienia.

W chłodne dni mniejsze słonie są zawijane w koce, aby uniknąć przeziębienia.

Dojazd na miejsce z centrum Nairobi zajmuje bez korków maksymalnie pół godziny. Jeżeli na ulicach będzie duży ruch to można dodać spokojnie epsilon – czas dojazdu będzie nieznany, ale na pewno długi. Ważne jest aby być na miejscu przed godziną jedenastą ponieważ ośrodek jest otwarty dla odwiedzających tylko przez godzinę dziennie, właśnie od jedenastej do dwunastej. Bilet są wyjątkowo tanie i kosztują pięćset szylingów. Przed bramą czeka przeważnie pokaźny tłum rozentuzjazmowanych Afryką turystów przywiezionych przez biura podróży. Nie ma się co nim przejmować – nie będą bardzo przeszkadzali.

Słonie mają swoje zagrody opisane na estetycznych czerwonych tabliczkach imieniem, przybliżoną datą urodzenia oraz regionem z którego pochodzą. W sierocińcu nie ma wiele do zwiedzania, właściwie to nic. Do Sheldrick przyjeżdża się żeby zobaczyć jak działa ośrodek i na karmienie słoni. Całość odbywa się na dużym, wydeptanym placu po środku obozu, gdzie przyprowadzane są w dwóch grupach zwierzęta. W mniej upalne dni i gdy jest wilgotno, mniejsze słonie są owijane w koce aby podtrzymać ciepło. Na miejsce przyjeżdżają na taczkach wielkie butle z mlekiem – na każdej mniej więcej dwanaście, piętnaście sztuk. Gdy zwierzęta złapią już za smoczek to wysączenie  butelki-baniaka nie trwa dłużej niż kilkanaście sekund. Personel karmi podopiecznych w kilku punktach placu, więc każdy ma możliwość podejścia w miarę blisko. Wypada jasno powiedzieć, że jest to typowo turystyczna atrakcja. Plac jest ogrodzony sznurem wzdłuż którego ustawia się około stu pięćdziesięciu turystów-zdobywców i można się poczuć jak w cyrku. Turyści-zdobywcy są w dużej części ubrani adekwatnie do miejsca: w odprasowane koszule, jasne spodnie, kapelusz z rondem, a całości dopełniają aparaty na wielkich, grubych brzuchach. Pomiędzy nimi biegają grupki robiące sobie selfie iPhonami na tle słoni, żeby wrzucić to szybciutko na facebooka obok dokumentacji tego co zjedli na śniadanie. To tak w ramach subiektywnej dygresji, że Sheldrick nie należy do kameralnych miejsc.

Taczka mleka wystarcza na kilka minut obiadu.

Taczka mleka wystarcza na kilka minut obiadu.

Podczas karmienia jeden z ubranych na zielono opiekunów przedstawia historię i zasady funkcjonowania ośrodka. Słonie są trzymane przez maksymalnie kilka lat, a następnie transportowane do regionu z którego zostały przywiezione. Utrzymanie każdego zwierzęcia kosztuje (przynajmniej oficjalnie) kilka tysięcy złotych miesięcznie, chociażby z tego powodu że nie mogą pić sztucznego mleka, a wypijają go zapewne cysternę na tydzień. Organizatorzy wpadli na pomysł żeby nie tylko dać możliwość jednorazowego wsparcia ośrodka, ale umożliwić wirtualną adopcję konkretne, wybranego przez siebie słonia. Przygotowano różne pakiety od najtańszych, w których  adoptuje się na minimum rok i otrzymuje w zamian co tydzień mailowe informacje jak ma się nasz podopieczny/podopieczna razem ze zdjęciami. W najdroższych wersjach można odwiedzać Sheldrick w dowolnych godzinach, aby posiedzieć ze słoniem, nakarmić, położyć do snu. All inclusive. Trzeba przyznać że pomysł dobry i po karmieniu ustawiła się kolejka chętnych do przyłączenia się do akcji.

Przy wyjściu można nabyć dodatkowo koszulki, czapeczki itp. drobiazgi i tyle. Czy warto? Jechać z centrum Nairobi przez korki tylko do Sheldrick raczej bym nie polecał, ale robiąc całodniową rundkę Nairobi Park – Karen Blixen house – Giraffe Center to można ze spokojnym sercem dodać sierociniec jako dopełnienie dnia. Zawsze będzie okazja zrobić sobie selfie ze słoniem i dostać parę like’ów na facebook’u. A przecież o to chodzi.

Słonie mogą pić jedynie naturalne mleko.

Słonie mogą pić jedynie naturalne mleko.

IMG_4270

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Meta

Written by:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *