Nepal - Indie 2010
 
Trasa wyjazdu
Warszawa-Moskwa-Delhi
Delhi-Katmandu
Patan, Bhaktapur
Katmandu - Pokhara
Pokhara-Bandipur
Bandipur-Katmandu
Katmandu-Kochi
Backwaters
Kochi-Maduraj
Maduraj- Trichi
Trichi-Thanjavur
Thanjavur-Kochi
Kochi-Delhi
Delhi-Moskwa-Warszawa
LINKI

Blog z trzytygodniowego wyjazdu do Indii w 2009 roku



Kilkadziesiąt zdjęć z wyjazdu w 2009 roku

http://www.rafalsitarz.com/indie/Blog/Blog.htmlhttp://www.rafalsitarz.com/Albumy_foto/Photography_India_2009_short/Indie_2009_skrot/Indie_2009.html
 

     Rok temu po powrocie z trzytygodniowego pobytu w Indiach obiecaliśmy sobie, że nigdy nie powtórzymy tego eksperymentu. Warto dodać, że bolesnego eksperymentu. Głodni, zmęczeni, będący atrakcją turystyczną w odwiedzanych wioskach, marzyliśmy już tylko o odrobinie ciszy i spokoju. Indie? Nigdy więcej!

    Odpoczęliśmy, najedliśmy się i zaczęliśmy przeglądać zdjęcia, a temat Indii powracał. Kiedy człowiek jest najedzony i może usiąść wygodnie w fotelu to zaczyna inaczej patrzeć na wyjazd z którego wrócił. Po kilku miesiącach i przejrzeniu wszystkich zdjęć rozpoczęliśmy poszukiwania kolejnego miejsca wyjazdu. Indie wywarły na nas tak duże wrażenie, że nie byliśmy w stanie odmówić sobie pojechania tam ponownie, chociaż wyznajemy zasadę żeby nie jechać do tego samego kraju dwa razy pod rząd. Do programu wyjazdu dodaliśmy Nepal.

    Tym razem przygotowaliśmy się lepiej niż rok wcześniej - przede wszystkim kupiliśmy liofilizowane jedzenie na ciężkie chwile na bezdrożach, gdzie bary wyglądają jak kuźnie, załatwiliśmy wizy, bilety i byliśmy gotowi.

    Plan wyjazdu zakładał przylot do Delhi, a następnie przelot do Katmandu w Nepalu, pobyt w Nepalu przez półtora tygodnia, przelot na południe Indii i tam spędzenie prawie dwóch tygodni. W Indiach odwiedzaliśmy mniej turystyczne rejony niż rok wcześniej i w spokojniejszej atmosferze. Oczywiście wiele rzeczy które zastaliśmy na miejscu mocno nas zaskoczyło, chociaż nie tak bardzo jak za pierwszym razem. Prawdopodobnie Indie nie przestają zaskakiwać nawet przy n-tym wyjeździe i w tym tkwi ich niesamowity urok (lub też to sprawia, że duża część osób więcej tutaj nie wróci). Najważniejsze żeby odpowiednio się nastawić do wyjazdu. Kierując się podstawową zasadą miejscowych, która brzmi „no problem” można doskonale wypocząć. Ukradli bagaż? No problem. Nie ma pociągu? No problem.  Przecież się nic nie stało i szkoda czasu na takie błahostki. Trzeba brać plecak i ruszać w tłum.

   

Warszawa, 2011

Dlaczego?