Surowe szczyty Kaukazu spotykają się tu z gościnnością, a tradycja przenika nowoczesność – taką sentymentalną, w stylu Polski lat 90. Dziurawe drogi, zniszczone domy, rozpadający się płot, a przy chodniku sześć poobijanych BMW i mercedesów. Zdjęcia prowadzą od tętniącego życiem Tbilisi, przez górskie drogi Kazbegi, po kamienne wieże Swanetii, gdzie za Mestią lawina przerwała naszą podróż.
Największe wrażenie robi Chiatura – dawne miasto górnicze z kolejkami linowymi i blokami z wielkiej płyty, których remonty ominęły od czasów ich powstania. Część budynków jest opuszczona, inne wciąż zamieszkane; okna pozaklejane, a na dawnym placu zabaw wyrósł lokalny cmentarz. Drugim niezwykłym miejscem jest Tskaltubo – uzdrowisko z czasów ZSRR, prawdziwy rarytas dla miłośników urbexu. Większość opuszczonych sanatoriów jest (mniej lub bardziej) dostępna, a wśród dziur w podłogach wciąż można dostrzec ślady dawnego blasku – marmury, kolumny i kryształowe żyrandole, wśród których niegdyś wypoczywała radziecka elita.
